Odnowa w Duchu Świętym

Diecezji Toruńskiej

Katolicka Odnowa w Duchu Świętym

Warsztaty Modlitwy Wstawienniczej - Świadectwo Kasi

Warsztaty Modlitwy Wstawienniczej - Świadectwo Kasi

Szczęść Boże,

Mam na imię Kasia, należę do Wspólnoty Wypłyń na Głębię w Grudziądzu.

Pragnę podzielić się moim świadectwem uzdrowienia dzięki modlitwie wstawienniczej, która odbyła się w lipcu tego roku na Rekolekcjach letnich w Bursie Brodnickiego Centrum Caritas. W modlitwie wstawienniczej posługiwały grupy do tego specjalnie wyznaczone. Miałam mieszane uczucia, wątpliwości, czy powinnam do niej przystąpić. Szczerze mówiąc nie planowałam tego. Mimo wszystko pomyślałam, że poproszę Pana o uzdrowienie w tej modlitwie, ufając, iż może wydarzy się cud i dobry Bóg może wszystko zmieni, dotknie i uzdrowi mnie z tego, z czym zmagałam od lat, czyli mojej bolesnej przeszłości z dzieciństwa. Były to lata spędzone w szpitalu, przebyte operacje, samotność, ból i tęsknota za rodzicami. Jako dziecko nie rozumiałam wtedy tego wszystkiego, nie miałam żadnego wpływu na wydarzenia mojego życia. Była tylko moja krzywda, tęsknota, niepewność i ból. Miałam żal do Boga, że taką mnie tworzył, taką niedoskonałą, wybrakowaną, kaleką. Wyrzucałam to Bogu i bardzo cierpiałam. Zrozumiałam dopiero po latach, że jest we mnie także nieprzebaczenie moim rodzicom, którzy nie mając wyboru zostawili mnie w szpitalu, pod opieką lekarzy, a ja doświadczyłam bólu, cierpienia i samotności, a oni pragnęli tylko mojego dobra i zdrowia.

Kolejnym trudnym doświadczeniem i pójściem o krok dalej to przebaczenie sobie i akceptacja samej siebie, takiej jaką mnie stworzył kochający Bóg. Bardzo to poruszało moje sumienie i trudno było mi się z tym zmierzyć. Wzrastałam, uważając się za człowieka gorszej kategorii, posiadałam bardzo niską samoocenę samej siebie, żal, mnóstwo wylanych łez oraz frustracja. Nie potrafiłam się z tym pogodzić, wyswobodzić, uwolnić. Do historii swojego życia wracałam jak bumerang, karmiłam tym swoje ja, chyba nawet to pokochałam, czułam, że jest taka moja i mam prawo do niej wracać. Kopałam się w niej jak dziecko w piasku, odgrzebując swoje lata dzieciństwa.

Doświadczenie wzrostu duchowego uświadomiło mi jeszcze mocniej moje rany, które cały czas krwawiły, były cały czas otwarte a ja coraz mocniej i głębiej grzebałam się w nich poprzez użalanie się nad sobą, poprzez karmienie swego ego. Kręciłam się jak w karuzeli, kontemplując swoje ja i swoją krzywdę. Bóg zapewniał mnie o swojej miłości, pragnął mojego zaufania, mojej zgody, mojego „tak” oraz tego bym raz na zawsze oddała mu swoje życie, aby mógł w nie wejść i je przemienić. Posyłał mi swoje światło, posyłał ludzi, ale niestety dobrze bywało tylko przez chwilę. Zbudowałam mur wokół siebie i nikt nie miał do mnie dostępu, nawet Bóg, którego nie dopuszczałam w swoim uporze. Skrzętnie pielęgnowałam lata i sferę tamtego życia, które burzyło moje życie teraźniejsze. Żyłam w świecie swej przeszłości jak w zamkniętej bańce.

Gdy czekałam w kaplicy na modlitwę to przed Tabernakulum prosiłam Boga, „Panie jeśli chcesz możesz mnie uzdrowić”. Poddałam się Bogu i Jego Łasce Miłosierdzia. W bezradności dziecka Bożego przyjęłam, że tylko On może uczynić mnie wolną, kochającą siebie, szczęśliwą, uporządkowaną w swoim myśleniu oraz życiu.

Wydarzył się cud! Przyszła prawdziwa wolność, szczęście!

Przyszła nieoczekiwana świadomość i prawda, że moje myśli były wolne i nie wracały już więcej do tego co tak bolało. Bóg uzdrowił mnie poprzez osoby, które z miłością modliły się nade mną, które były narzędziami w Jego ręku.

Tylko Bóg Wszechmogący może uczynić wszystko tym, którzy w Niego uwierzą i zaufają Mu bezgranicznie.

Chwała Ci Panie, Amen.

ZDJĘCIA